Kochany Staśku!
Czekam na wiadomości od Ciebie, tak co do szczęśliwego ukończenia sprawy w Turku, jak i co do wyjazdu do Pilaszkowic. Gdyby Cię to ostatnie zawieść miało lub gdybyś się rozmyślił, wziąwszy na uwagę pobyt Bolków w Warszawie, to posyłam Ci na ten wypadek list Natansona, nad którym pomyślawszy, wybierz, co dla siebie uznajesz za bardziej odpowiednie.
W każdym razie proszę Cię, ponieważ nie wiadomo, co wypaść może, napisz parę słów do Natansona, dziękując mu za dobrą wolę i oświadczając, że na teraz przyjąłeś ofertę Epszteinów. Zrób to koniecznie dla mnie, żeby sobie na wszelki wypadek źródła tego nie zamykać, bo ono i dla Bolka przydać się może; uprzejmość
tedy jak największą okazać należy. W razie zaś, gdyby Pilaszkowice zawiodły, odpisz zaraz dość szeroko i dość szczegółowo Natansonowi w zakresie interesu swego i danych, które wiedzieć chce, a to nie odkładając ani chwili, bo około św. Jana i w Warszawie ruch o posady i o ludzi na posady większy. Mój drogi chłopcze, odetchnę dopiero wtedy spokojniej, kiedy Twoja droga już wyrównana zostanie; dotąd ciągle mi dolega myśl o trudnościach, jakie jeszcze mieć możesz. Zośka pewno Ci przeznaczy co od siebie przy Twoim przez Warszawę przejeździe, będziesz mógł jako tako wystąpić wobec obcych. Janek pisał, że będziesz też u niego, jeśli się z Pilaszkowicami porozumiesz.
Drogi mój Stachu! Ja bym Ci też chętnie jeszcze co posłała, ale mam kilka franków całego majątku. Pragnęłabym bardzo uściskać Cię osobiście przed rozpoczęciem nowej pracy Twojej i z serca Ci na tę nową drogę błogosławię, choć z daleka!
Bądź mi zdrów, kochany chłopcze, pisz prędko i więcej mi donieś szczegółów o sobie. Żegnam Cię, Staśku, raz jeszcze.
M. Konopnicka