Listy z Warszawy

Do Zofii Konopnickiej
Warszawa, 8.10.1888
Rps BUW nr 1425

Droga Zośko,
wczoraj wróciłam do Warszawy. Byłam w Wilnie przez tydzień, jeden z najmilszych, a może i najmilszy to był tydzień w moim życiu. Tyle pięknych pamiątek i tylu dobrych ludzi tam widziałam. Zwiedziłam nawet niektóre z dalszych okolic. Byłam w Trokach. Trzy dni potem bawiłam w Grodnie, przestając głównie w towarzystwie Orzeszkowej i p[anny] Kościałkowskiej. Odbywała się wówczas w Grodnie kadencja sądów przysięgłych, więc wszystkie wieczory tam spędzałam, na zajmującej sprawie szajki koniokradów. Z Grodna pojechałam na Podlasie. Byłam w Siedlcach, w Białej, w Sokołowie, w Iganiach. Potrzebne mi to było i pożyteczne ale smutne i przygnębiające. Poznałam w Siedlcach szwagra Gadomskiego i jego siostrę, tudzież śliczną małą Jankę, ich córeczkę, która ma 16 miesięcy, a już wcale nieźle mówi. Bardzo mnie tam serdecznie przyjmowali. I ot znów znalazłam się w domu.
Janek od soboty w Zegrzynku; już tylko ten miesiąc w Słodowcu będzie, a od listopada do stycznia urządza sobie odpoczynek w Górze, po czym ma nadzieję dostać się do młyna w Częstochowie. Tadzio już od połowy września w Sannikach. Właśnie mu posyłałam samowar i skarpetki. Wiesz już pewno od Lorki, że się urzędownie oświadczył. Bardzo dobrze się to stało. Janek obstalował dla niego garnitur frakowy u Majewskiego. Co do Stacha nie wiem, jak tam przejdzie ze swoją służbą wojskową8. Liczę na ojca bo innej rady nie ma. Obym się nie zawiodła.
Byłam wczoraj wieczorem u Kuligowskich. Ciotka chora w dalszym ciągu, Kazia zapracowana, Bronka śpiąca, Mańka u Malinowskich jak zwykle. Poznałam też rodzinę Dolińskich. Córka bardzo miła, matka straszliwie, niemożliwie gadatliwa i nudna. Syn dobre jakieś homo. Od p[ana] Kr[ynickiego] odbieram smutne wiadomości, ciągle chory na rękę, musi za trzech pracować, a praca ta żadnego mu pożytku nie przynosi. Jest bardzo zgnębiony. Gadomski nawraca się trochę do pracy, ale zdaje mi się, że to tylko chwilowe, póki nie przyjdzie karnawał. Zresztą nie widziałam jeszcze nikogo ze znajomych a co gorsza, nie zapłaciłam jeszcze mieszkania.
Jakże się tam trzymasz, Zośko? Czy nie utyłaś trochę? Całuję Cię serdecznie.

M.

[dopisek na lewym marginesie czwartej strony:]
P[aństwa] Podhorskich pozdrów ode mnie. Pisz prędko, moja droga, i donieś mi dużo o sobie.