Moja droga Loro!
Otrzymałam drugi Twój list i fotogr[afię] Stacha Twego. Bardzo sympatyczny.
Musi być szczery, dobry, serdeczny. Jego przypiski do Twoich listów robią wrażenie na mnie takie, jakbym je odbierała od kogoś dawno, dawno znanego i bliskiego.
Nie piszę dziś dużo, a jest do tego wiele przyczyn; jedną z nich jest silne oparzenie ręki. Pośrednio zaś powodem do tego oparzenia jest Arct. Spodziewałam się jeszcze przed pierwszym Twoim listem przesyłki od niego - i dotąd żyję tą nadzieją - prawie że nią tylko. Jestem tedy w kłopotach wcale nie lekkich, o czym Ci teraz pisać nie będę, ale niemniej malują się one trochę i w tym fakcie, ze Ci zamiast listu kartę tylko posyłam. Ano, cóż robić. Nie wiem nawet, czy Arct jest w Warszawie, czy go nie ma, i gdybyś pośrednio dowiedzieć się o tym mogła, nie ode mnie wszakże i nie sama, to byłoby dobrze.
Zachowaj tę kartkę od czytania osób trzecich; po co to ludziom wiedzieć.
Całuję Cię serdecznie.
MK