Kochana Zosieńko! W godzinę po Twojej przesyłce przyszedł list od Stachów, ze stu dwudziestoma rublami. Więc tak: jeśli te 50 rubli, coście mi przesłali, mogą być na dłuższy termin, to bardzo chętnie je zatrzymam, zważywszy, iż na czas pewien, mając wolną głowę od tej codziennej troski, prędzej coś napisać będę mogła. Stach poczciwy i Lora też się wystarali o pożyczkę tę na niewielki procent - do 5 maja. Na 10 od sta. Więc najpierw im zapłacę, a potem dopiero oddam te 50 rubli. Oczywiście, że mi teraz więcej nie potrzeba i dziękuję Wam serdecznie, moi drodzy, za tę pomoc. Bo tu pożyczki zaciągnąć bym żadną miarą nie mogła i byłoby ze mną bardzo krucho przy jutrzejszym terminie wypłaty komornego.
Ale to bieda z Anulką! Oczywista rzecz, szkodzi jej wilgoć i nizina młyna kapitulnego. Dobrze byłoby, żeby się mogła przez dłuższy czas w Aleksandrowie przyswoić - teraz, póki nie wezmą mrozy, i później, w czasie roztopów. Czy bierze lekarstwa? Chin[in]ę chyba? Biedactwo małe! A jaki śliczny list napisała! Naturalnie, rozumiem go doskonale! Te kreski to drogi, którymi przyjadę na wiosnę zobaczyć, czy Anulka zdrowa! Jadwichna, nie martw się, bo takie dziecinki muszą przechorować swoje, a potem będzie za to dobrze. Zobaczysz!
Całuję Was wszystkich najserdeczniej i raz jeszcze dziękuję Ci, droga Zośko i Bolku!
MK
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
A Jadwinia jak się ma? Zośka, nic o swoim zdrowiu nie piszesz!