Listy do Stanisława Pytlińskiego

Do Laury i Stanisława Pytlińskich oraz Stanisława Konopnickiego
Monachium, 24.06.1900
Rps BUW nr 1424

Moi drodzy!
Wczoraj otrzymałam list od p[ana] Edwarda [Reichera?]. Pisze, że mego komisu dotąd nie załatwił, ale ma nadzieję, że załatwi wkrótce.
Ogromnie mi się podoba zmiana miejsca i zajęć dla Stacha. Jużcić to znacznie zdrowiej na bryczce niż na krześle od rana do trzeciej. Pojęcia o wyobrażeniu nie mam wprawdzie, jakiego rodzaju będzie to zajęcie, ale że się świeżego powietrza nałykasz, kochany Stachu, to wiem i to mnie bardzo cieszy. No i mieszkanie w pałacyłowo całe to mieszkanko. Naturalnie, że Piotrowa z Wami? Ma się rozumieć, że Stasiek był tylko ofiarą tego bankowego złudzenia. Tyle czasu czekać - i na próżno. Dobrze przynajmniej, że już to czekanie minęło i to oglądanie się na tamtą posadę. Mam w Bogu nadzieję, Staśku drogi, że i w Sosnowcu dobrze Ci będzie. A może się potem co lepszego przygodzi. Owszem. Bardzo się raduję tym, że już zaczniesz znowu żyć, zamiast wegetować. Bo życie - to myśl i praca - z pobudkami i celami szlachetnie uczuciowymi.
Pisałam do Lory parę słów na karcie o pieszej, srogiej, bo czterodniowej, wy- cieczce . Celem jej były jeziora w górach Karwendel Alpen - i w łańcuchu też alpejskim Wetterstein. Bardzo niezwykłe wrażenia i widoki. Ten Mittenwald to miasteczko, w którym wszyscy wyrabiają skrzypce. Przed kościołem pomnik spiżowy: średniowieczny pacholik w birecie strugający skrzypce. To na cześć niejakiego Klotza - ucznia Amatiego z Werony, który, wróciwszy do miasteczka rodzinnego, założył fabrykę narzędzi muzycznych - i cały dobrobyt tej górskiej mieściny ma stąd początek. Domy prawie wszystkie mają fronty zdobione freskami jak kościoły. Deszcz spłukał nas w tej drodze nieźle. Ale w górach - to nieuniknione. Pewno nigdzie nie pojadę na dłuższy czas, a tylko takie wycieczki piesze robić będziemy w co piękniejsze okolice. Chybaby okazało się, że kąpiel tu w miejscu na nic. Od Zośki miałam list wczoraj. Cieszy mnie to Zakopane, bo i Zośce się bardzo to przyda. Sama podróż, samo otoczenie już ich rozerwie, co w tych nerwowych rzeczach jest też ważne.
Ściskam Was najserdeczniej, moi drodzy! Piszcie!

M.

[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
A czy też aby Stasiek ma co jeszcze na podróż i pierwsze chwile pobytu w Sosnowcu? Jeśli nie - napisz, Staśku.