Drogie dziecko, więc się zanosi na to, że zostaniemy tu jeszcze przez święta, albo też, że w same święta wyjedziemy. Doktor upiera się, żebym po skończeniu iniekcji arszenikowych (których ostatnia seria zaczyna się jutro) wzięła jeszcze kilka zastrzyknięć serum. Tych zaś nie można brać co dzień; to więc wymaga trochę czasu. A mnie tak się już i ta kuracja, i ta cała Nicea naprzykrzyła, że strach. Polaków zaś coraz więcej przybywa. Jest Rodziewiczówna, ale nie mieszka w Nicei, tylko w Monte Carlo. Dwa razy przyjeżdżała już mnie odwiedzić. Zupełnie teraz przejęta buddyzmem - i to jako wyznawczyni gorąca. I ja odnoszę się do buddyzmu sympatycznie, ale jako do systemu filozoficznego, jako do pewnego światopoglądu (jak to ów mówił). Ona zaś jako do religii. Należy do warszawskiej loży buddystów; pisze powieść Atma, co znaczy po sanskrycku: dusza; treść powieści dotyczy przechodzenia z żywotu w żywot - dusz ludzkich. Niedawno właśnie odprawiała buddyjski post. Jest on taki: pierwszego dnia zjada człowiek 15 łyżek ugotowanego na zupę ryżu. Drugiego - 14. I tak dalej aż do 1 łyżki, po czym trzy dni wytrzymuje tę porcję, a potem powraca do łyżek 2, 3, i stopniowo - do 15, od których zaczął.
No, mój Janku! Z tej gorliwej klerykałki - co się to zrobiło! Co prawda to też klerykałka - tylko buddyjska.
A u Ciebie w polu pewno już wiosennie. Z Żarnowca mi donoszą, że chłopi orzą na dobre. Zimy - prawie że nie było tam, a teraz we dnie bywa do 9 st[opni] ciepła, w nocy - do 4. Jakże się Ty miewasz, moje drogie dziecko? Czy masz aby kogo, co by Ci porządnie gotował? Bo to przy Twoim zdrowiu bardzo ważna rzecz. Pamiętaj, dziecko.
Dulębianka bardzo Cię pozdrawia, a ja ściskam najserdeczniej!
M.K.
[dopisek na górnym marginesie drugiej strony:]
A nie bardzo Ci tam smutno samemu? Mój pustelniczku drogi!
[na górnym marginesie pierwszej strony dopisany adres:]
Rue de France 63.