Listy do Jana Konopnickiego

Do Jana Konopnickiego
Sucha, 30.04.1890
Rps BUW nr 1424

bardzo smutne wiadomości otrzymałam dziś od ojca. Okazuje się, że interesa w Górze doszły do najsmutniejszej ostateczności i że ojca już wyeksmitowali z Góry. Ojciec wprawdzie utrzymuje, że do niej powróci, ale sądzę, że będzie to tylko dalszy ciąg bezużytecznego procesu, bo nie ma na świecie takiego sądu, który by przyznał prawo posesji dzierżawcy niepłacącemu rat umówionych i niszczącemu majątek. Tymczasem tedy siedzi ojciec w Gorzuchach, zapewne razem z Jędrzejem, bo zdaje się, ze tam innych budynków nie ma. Ale to mniejsza.
Nigdy nie przewidywałam dobrego końca tej gospodarki i byłam przygotowaną na zupełny upadek jej prędzej czy też później. Co gorsza, to to, że Stasiek chory. Szczęściem jeszcze, że nie w Gorzuchach, bo by tam zmarniał chyba, ale w szpitalu w Sieradzu, gdzie ma jaką taką wygodę, doktora co dzień i opiekę, i stosowne utrzymanie. Rubla na dzień to kosztuje.
Trzeba zawczasu się przygotować na zapłacenie tego — bo kto da? Ojciec? Myślę, ze nie. Ja posłałam Staśkowi przedwczoraj trzydzieści rubli, nic jeszcze nie wiedząc, do Góry; jeśli odeślą do Gorzuch, to tam Stasiek nic nie dostanie. Pisałam dziś do Marty, żeby przesyłkę ekspediowali wprost do Sieradza, ale nie wiem, czy list dojść zdąży. Drogi chłopcze, smutne Ci rzeczy piszę — ale tych więcej w życiu, niż wesołych.
Pisał dziadek Wasiłowski, że Cię widział u Rudzińskich zdrowym i dobrze wyglądającym. Ojciec pisze, że Stasia termin na koniec maja wypada; pisze też, że Cię zawiadomi we właściwym czasie. Napisz zaraz do Stasia, do Sieradza pod [na lewym marginesie pierwszej strony:] adresem i na ręce d[okto]ra Raźniewskiego. Trzeba pamiętać o nim. Pewno też, jadąc do Gorzuch, na [na prawym marginesie czwartej strony:] Sieradz drogą wróci[sz].
[dopisek na lewym marginesie czwartej strony:]
Czekam listu od Ciebie. Całuję Cię z serca.