Droga Zośko,
już może list mój nie zdążyłby przybyć przed Twoim wyjazdem z Zwadun. Tu więc do Warszawy pod adresem Królikowsk[ich] piszę dla uściskania Cię serdecznie przy Twoim powrocie oraz dla przesłania Ci listu ciotki Eugeniuszowej [Konopnickiej], abyś go mogła rozważyć i jeśli uznasz to za właściwe, propozycje w nim zawarte przyjąć lub z ciotką omówić.
Jeśli ślub tak drogo w Częstochowie kosztuje, to może istotnie mniejszy kłopot byłby odbyć go w Łodzi. W Warszawie raz jeszcze Ci nie radzę. Mam złe przeczucie w tym względzie, przeczucie bardzo zresztą uzasadnione. Do Łodzi wszystkim byłoby blisko i poręcznie. Pisz, proszę Cię, zaraz, jak tylko coś pewnego postanowicie. W każdym razie przed 1 lipca zdecyduj się, Zośko, tak, abym w tym terminie najdalej wiadomość od Ciebie mieć mogła, gdyż dłużej tu już nie bę[dę].
Od Lorki dawno dość n[ie] miałam listu. Chociaż pisałam do niej parę razy, raz po raz. O chłopcach mam dobrą nadzieję; w Kaliszu, co do Janka, porobione starania osób bardzo wpływowych.
Pisz, droga Zośko, długo w Warszawie nie baw, bo nie będę spokojną o Ciebie z powodów Ci wiadomych.
Całuję Cię serdecznie, drogie dziecko.
M. Konopnicka