Jak zrobić, żeby się porozumieć z panią Hiszpańską co do pomocy, jakiej od niej żądam? Czy Ty zobaczysz się z nią i naradzisz, czy ma to zrobić Lora? Jeśli Ty, czy możesz w krótkim czasie (jak najprędzej) pojechać do Warszawy, ten list oddać pani Hisz[pańskiej] i z nią się porozumiawszy, donieść mi pod jakimiś umówionymi wyrazami, co ona powie. Jeśli Lora - to trzeba mieć pewność najzupełniejszą, najbardziej niezawodną, ze list ten Lorę dojdzie bez zwrócenia uwagi. Należałoby go rekomendować może, ale podobno rekomendowane listy znad granicy przychodzące (jak z Aleksandrowa np.) wszystkie rozcinają, sprawdzając, czy pieniędzy rosyjskich nie wprowadza kto bez opłaty - i tak to jest surowo przestrzegane w Warszawie, że adresant sam musi na pocztę po taki list iść i przy nim go otwierają. Rozumiesz, że wprost nieszczęście dla mnie z tego by wyniknąć mogło i banicja z kraju.
Tedy - jeśli masz spokój mój na sercu - jedź, Zośko, sama w tej sprawie do Warszawy (wszak i Janków odwiedzić by trzeba) i z p[anią] Hiszp[ańską] zobacz się i porozumiej sama. Ona ma różne stosunki, różne znajomości, niech się poradzi, co w takim wypadku robić, nie wymieniając nazwiska, rzecz prosta. Do Żaryna ostatecznie i Ty byś jechać mogła, ale boję się, że mniej dobrze się przemawia we własnej sprawie; zresztą może żaryn zechce co za to, a z Tobą by się żenował. Przeczytaj list, jaki posyłam tutaj do p[ani] Hiszp[ańskiej], abyś wiedziała, jak ja ten projekt szykuję.
Droga Zośko, nie zaniedbaj tego ani na minutę. Donieś mi jeszcze z Zakopanego, jakimi wyrazami będziesz oznaczała: paszport, meldunek i czas, w którym można będzie przejść granicę - również w jaki sposób - tego wszystkiego pisać wyraźnie nie można. Możesz np. tak pisać: granicę nazywać Warszawą i o sobie to pisać, co chcesz, abym wiedziała, że ja mam zrobić np.: Pojadę do Warszawy w dniu tym a tym i spotkam się z Lucynką (to ma znaczyć, że ja pojadę do granicy i spotkam się z Wami lub z Tobą). Albo pisz znów o tym meldunku z Ciechocinka: kot zamiast meldunek; dostaniemy kota lub nie dostaniemy i kiedy. Stopień pewności też nadmień: może, niezawodnie. Chciałam Ci te informacje przesłać wcześniej, bo mi ogromnie, jak łatwo pojmujesz, zależało na tym, żeby móc pisać bez obawy otwarcia listu na granicy. Ale byłam i jestem słaba w tych czasach na piersi tak, że się musiałam położyć do łóżka i doktora z miasta sprowadzić. Ciągle na toż samo - na gardło - ale tak głęboko w piersiach mnie boli, ze oddychać trudno. Otóż im prędzej się to wszystko przygotuje, tym lepiej. Żebym nie potrzebowała późną jesienią podróży odbywać, bo mi zimno ogromnie szkodzi: wprost mnie zimne powietrze dławi.
Pisał do mnie Janek, żebym Stasiowi posłała 10 rubli na długie buty. Chciałam mu i na burkę posłać, a także dla ojca te obiecane 25 rubli; ale nie mogę jeszcze pieniędzy rozmienić i dopiero z Wiednia zrobić to będę mogła, przez kogo może, jeśli sama do Wiednia nie będę mogła jechać, co wtedy nastąpi, jeśli nie uczuję poprawy i jeśli na wiedeńskie powietrze nie będę mogła się narazić.
Pisała Lora, że dobrze wyglądasz. Ogromnie tym się raduję, bo gdy sobie wspomnę Twoją chudość i bladość - serce mi się ściska. Mam ja zewsząd goryczy dość! Dostałam też np. od Stacha Lory list, w którym występuje z pretensjami, że Lora przeze mnie wyjechała do Zakopanego i że jej do tego materialnie dopomogłam. Czysty fiksat. Napisałam mu, że na taki list, tak ze względu na treść, jak na formę, nie mam co odpowiadać. Ale jak mi to było przyjemnie, to łatwo sobie wyobrazić. Zgryzłam się tą narwanością jego, a także tą niewdzięcznością.
Moja złota Zośko, nie odsyłam Ci jeszcze tych 10 guldenów, a nawet nie, odsyłam, bo wezmę od p[ani] Wyczółkowskiej, która tu przyjechała od dni 10 i razem z Dulębianką mieszka. Tak, wezmę od niej i poślę Ci zaraz.
Nie wiem, Zośko, czy dość to bezpiecznie taki list do p[ani] Hiszp[ańskiej] przewozić. Trzeba go mieć przy sobie na granicy. A nuż rewizja? Gdybyś go włożyła w kuferek, byłby przeczytany z pewnością. Pamiętaj, że na tym świstku cały mój spokój zależy i zaraz mi donieś, jak to zrobisz, jak go przewieziesz. Przeczytaj go też po parę razy, tak abyś na wypadek wszelki treść jego znała dokładnie i ustnie ją pani Hisz[pańskiej] powtórzyć mogła, ale lepiej byłoby, gdyby ona sama list otrzymała. Zośko, pamiętaj o wszystkim.
Całuję Cię raz jeszcze!
[dopisek na górnym marginesie pierwszej strony:]
Czekam od Ciebie obszernego listu, z którego mogłabym nabrać pewności, że mnie zrozumiałaś; a także najdrobniejszych szczegółów o Twoim zdrowiu, wadze i wyglądaniu.
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
U Bruna (d[okto]ra) w Krakowie odbądź konferencję szczegółową i zaraz mi o wszystkim napisz.
[dopisek na górnym i lewym marginesie drugiej oraz lewym marginesie trzeciej strony:]
Wiesz (to jest ważne). Dowiedz się, czy nie można by takiego meldunku w Ciechocinku zrobić ot tak, bez mojej bytności? Fikcyjnie? Byłoby to dobre, gdyby można było (za świadectwem lekarskim) starać się o paszport zagraniczny też nieosobiście - bo podobno, chcąc paszport zagr[aniczny] mieć, trzeba go samemu odebrać z biura paszportowego. Ale jak kto chory, to co?
[dopisek na górnym marginesie czwartej strony:]
O tym właśnie przypadku choroby dowiedz się od kogo, co robią wtedy ludzie? Jak otrzymują paszporty?
[dopisek na górnym marginesie trzeciej strony:]
Całuję Cię po tysiąc razy, droga Zosieńko moja! Bądź mi koniecznie zdrowa! Koniecznie!
MK
[dopisek na lewym marginesie siódmej strony:]
Zabójcze tu słoty nastały.
[dopisek na górnym marginesie ósmej strony:]
Przeczytaj dokładnie list do p. Hiszp[ańskiej].