Listy z Rzymu

Do Zofii i Bolesława Królikowskich
Rzym, 27.04.1892
Rps BUW nr 1425

Do Zośki!

Nie dziwcie się; tu, w kraju, gdzie się nie formalizują, łatwo się zapomina o naszych przepisach. Ot, choćby wysyłka pieniędzy: u nas trzeba dać list otwarty, bo muszą liczyć, bo Ci nie wierzą, bo z góry przypuszczają, że oszukasz; tu zaś oddaje się list zapieczętowany i nikt by kwestionować nie śmiał sumy, którą na nim zaznaczysz.
A wiesz Ty, Zośka, że ja się może zobaczę z Twoją Jadzią i z M[onsieu]r Achille. Dulębianka sprzedała obraz za 150 rubli i funduje wycieczkę do Neapolu. Co prawda, to więcej ona to robi dla swego zdrowia, niż dla rozrywki, bo kąpiele są dla niej konieczne, a gdzie indziej jeszcze za zimno. Więc cóż mam powiedzieć od Ciebie, jeśli ją tam gdzie napotkam? Mają gdzieś domek nad samą zatoką, może u nich znajdziemy mieszkanie. Ale to dopiero od jakiego 8 albo 10 maja. Tu morze widzieć można o dwie godziny jazdy w porcie d'Anzio albo jeszcze bliżej w Fiumicino, gdzie Tyber uchodzi. Ale ani w jednym, ani w drugim z tych miejsc nie ma gdzie mieszkać, ani jak się urządzić z kąpielami, bo grunt nieodpowiedni.
Wpadłyśmy teraz w zwiedzanie kościołów. Byłam wczoraj w Panteonie, który był na 27 lat przed erą naszą zbudowany przez Agrypę, a teraz jest olbrzymim kościołem, choć całego obszaru murów nie zajmuje, i ruiny dokoła znać z dawnej, potężnej epoki. Tu jest grób Rafaela i Annibala Caracci, tęgiego też malarza. Tu także jest grobowiec Wiktora Em[anuela]. Tuż blisko przy Panteonie stoi kościół: [Santa] Maria sopra Minerwa, tj: wystawiony na gruzach świątyni Minerwy. Jest tu w korytarzu grób Fra Angelico, a także przecudne stare mozaiki. Puściliśmy się stamtąd oglądać Termy Dioklecjana, które są tuż prawie przy naszym domu. Jest to ogromna przestrzeń ruin, które przerobiono częściowo na mieszkania dla ubogiej klasy, na ochronki, na przytułki kalek. Z środkowej części zrobił Michał Anioł kościół Matki Boskiej Anielskiej. Jest tam grobowiec malarza Salvatora Rosy i freski Domenichina.
A 25 kwietnia byłam w San Onofrio, na wzgórzu Janiculum, dość daleko od miasta, za Tybrem już, w okolicach Watykanu. To była rocznica śmierci Torquata Tassa6. Byłam obecną przy składaniu wieńca w jego grobowej kaplicy, widziałam i pierwotny grób jego, pokorną płytę u drzwi kościelnych, i dąb, pod którym pisał Jerozolimę wyzwoloną, i celę, w której umarł. Był to moment bardzo wzruszający dla
mnie. Z ubóstwa tego przeniósł dopiero przed 30 laty kości poety Pius IX do kaplicy, gdzie stanął marmurowy pomnik.
Ale! Przysłali nam wczoraj bilet na moje imię, pozwalający na audiencję u papieża. Otóż nie skorzystałam z niego. Wyobrażam sobie, jakie będzie zgorszenie pomiędzy tutejszymi klerykałami. Wolałam iść i oglądać ślady szczerej prawdziwej wiary, kiedy rzesze szły za Chrystusem i ginęły za ideały swoje.
Całuję Was, drogie dzieciaki, najserdeczniej.
M.