Drogie Bolki!
Przyjechałam do Paryża czwartego maja, srodze zmęczona jazdą w trzeciej klasie. Ty, Zośko, wiesz, co to jest trzecia klasa na francuskich kolejach i że nią sama jechać kiedyś nie mogła ja jednak jechałam, ale mnie to tak rozbiło, żem odleżeć musiała dni parę.
Mieszkanie wzięłam na miesiąc; po Twoim bowiem liście, droga Zośko, widzę, iż ledwo w pierwszych dniach czerwca mogę oczekiwać pieniędzy. Bieda tylko z owym wekslem, który trzeba wcześniej spłacić. Jak to będzie nie wiem. Trzeba wcześniej tego jegomościa uprzedzić i jakąś mu kwotę później dopłacić. O proces sióstr Popławskiego nie macie się co obawiać. Właśnie dlatego prawo naznacza owe pół roku tzw. postępowania spadkowego, aby dać czas do wytoczenia pretensji sukcesorów: gdy w tym terminie żadne procesowe kroki nie były rozpoczęte, nadal tracą moc swoją. Więc tylko zwłoka sama jest tu przykrą, zwłaszcza też w takich okolicznościach. No, co prawda to tylko Wy będziecie mieli coś z tego spadku, ale Stachowi i ja [!], gdy popłacimy długi, to prawie że nic nie zostanie. Zwłaszcza teraz, gdy z różnych miejsc wzięte zaliczki, choć drobne, będą wymagały pracy dużej, a nieprzynoszącej zysku. Staśkowi posłałam przed kilku dniami przekazem pocztowym 40 franków. Musi jakoś wytrzymać do uregulowania tych interesów, bo teraz ledwo dyszę.
Wcale mi się nie wydaje, że jestem w Paryżu. Pewno nawet nie znasz, Zośko, tej części miasta, która się jako quartier1 „Ternes” zowie, a leży już przy okopach Paryża od strony Neuilly. Jest to jedna z najspokojniejszych dzielnic Paryża, którego zresztą prawie że nie znam, bo tylko trzy razy omnibusem przejechałam niektóre ulice ważniejsze, jak Rivoli, St. Honore i Champs Elysees.
Znalazłam tu zmartwienie i chorobę. Matka Dulębianki leży w jakie[j]ś gorączce, gastrycznej czy tyfuidalnej, a przy 75 latach życia, to nie bardzo bezpieczne. U niej też właśnie te kilka słów piszę, podczas gdy Dulębiankę wyprawiłam do siebie, żeby się odrobinę przespała po całonocnym czuwaniu . Chwała Bogu, że Lorze naszej nic już nie grozi; młoda, prędko do sił wróci. Piszę jednocześnie do nich i do Janka.
A teraz, droga Zośko, całuję Cię najserdeczniej i życzę wszelkiego dobra przy imieninach Twoich. Marzyłam, że inaczej i razem dzień ten przepędzimy. Dobry projekt co do Jaracz[ewskich] . I Tobie, i Bolkowi trzeba wsi i spoczynku.
Całuję Was oboje.
M.
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
Nie piszę do Helenki , że jestem w Paryżu, bo nie wiem, czy mi wypada odwiedzać tu znajomych. Trzeba by i u siebie przyjmować, a jakoś okoliczności nie po temu.
M.
[dopisek na górnym marginesie trzeciej strony:]
Adres mój: Boulevard Pereire 199.