Wiesz, Zośka, że na nic mój projekt pojechania dalej do Włoch. Influenza1 tak straszna, że ludziom bogatym karawanów brakuje i leżą po 5 dni w domach, o biednych się i nie mówi. Wracam do Zurychu. Może się potem to licho uspokoi. Teraz byłoby trochę przykro chorować (choćby tylko) między obcymi i samej. Więc lepiej się nie narażać. Wielkie, czerwone afisze ogłaszają, jak się ma ludność zachować. Robi to niewesołe wrażenie. W Bolonii podobno nie ma nawet teraz influenzy, ale kto wie, co może być jeszcze jutro przeczytam biuletyny. Jeżeli i dalej poza Mediolanem taka sama to chyba wrócę do Szwajcarii.
Całuję Was teraz.