Listy z Mediolanu

Do Zofii i Bolesława Królikowskich oraz Stanisława Konopnickiego
Mediolan, 17.11.1891
Rps BUW nr 1425

Moje drogie dzieciaki!
Pozdrawiam Was serdecznie i całuję stokrotnie! Jak się miewacie? Co słychać? Jak tam wyglądają oba Bolki? Czekam listu od Was, jak ludzkiego głosu, bo to wielkie miasto, w którym się ledwo w sklepie rozmówić mogę, kupując jajka lub bułkę wychodzi na to samo, co puszcza bezludna dla mnie.
Jak się Stasiek urządził? Jak mu się tam wiedzie? Co słychać z Waszymi zamiarami co do Sosnowca? Piszcie prędko o wszystkim i dużo, jak najwięcej.
Pozn[ański] dziś pisał. Mówi, że będzie tam co przepatrywał, ale dobrze, że tego dla Staśka nie trzeba. Teraz się tu trochę cieplej zrobiło; dziś nie paliło się u mnie. Sama sobie teraz obiad robię to jest mięso, bo taniej.
Żegnam Was, moi drodzy.
M.

[dopisek na górnym marginesie:]
Czy jest u Was moja pierzynka? Odebraliście od Nit[owskich?]

[dopisek na lewym marginesie:]
Już niech Zośka mi tylko adres Neugeb[auera] przyśle, wiem, że to syn.