Listy z Grazu

Do Laury Konopnickiej
Graz, 17.07.1890
Rps BUW nr 1426

Droga Lorko,
wczoraj tu przyjechałam i jeszcze mi w uszach po dwudziestoczterogodzinnej podróży dudni jak we młynie. Fatalna rzecz ta trzecia klasa za granicą. Zupełnie jak u nas dawniej. Ale co za widoki, co za kraj śliczny! Szkoda tylko, że część znaczną drogi odbywałam w nocy, bo wszystko warte patrzenia. Przejechałam Węgry w znacznej ich części, bo tamtędy idzie kolej do Wiednia z Suchej, kolej państwowa, która obniżyła taryfę swoją. Widziałam tedy Pressburg i inne bardzo ciekawe miasta węgierskie. Całe pola obsadzone winnicami, jak we Włoszech. Ale od Wiednia począwszy, widoki jeszcze piękniejsze. Jechałam na Baden i przez Semmering. Zdaje się, że co chwila kolej tam w przepaść się stoczy, po takich skalnych szczytach idzie droga. Lasy gdzieś u podnóża ciemnieją, jakby rosły w przepaści jakiejś. Ale jak to wszystko męczy i łamie kości - to strach.
Graz nie takie znów ładne miasto, jak chwalili. Ciekawe jest przez starożytność swoją. W pośrodku skała wyższa ze dwa razy od Jasnej Góry, a na niej starodawny hradec słowiański: mury, baszty, wieże, rodzaj cytadeli; u stóp skały, w promieniach rozchodzi się miasto nowe; przecina je rzeka Mur. Nie miałam czasu rozpatrzeć się jeszcze; dziś tylko mieszkanie sobie wyszukałam. Mały pokoiczek na drugim piętrze, skromne meble i usługa 17 guldenów miesięcznie. Czy życie drogie - nie wiem, bo obiadu dziś nie jadłam. Gorąco straszne. Południową strefę czuć z wielu względów. Świeże figi sprzedają na straganach, jak we Włoszech.
Pisz, Lorko, zaraz do mnie, co tam porabiasz; adres mój: Osterreich - Styria - Graz (przez z) - Klosterwiesestrasse - N. 33 - II Stock.
Całuję Cię serdecznie. Arct był w Żywcu dla zobaczenia się ze mną. „Życie” Ci poślę.
M.K.