Kochany Ady! Dziękuję Ci za wiadomości, jakich mi udzielasz o sobie i swoim obecnym środowisku. Lepsze ono, istotnie, pod względem fizycznym niż myślałam, ale budzące niepokój pod innymi względami. Ale czasy idą teraz śpieszniej niż kiedy i zmieniają wiele. Może i tam przecież znajdziecie pożądany spokój.
A w tym masz słuszność, ze pragniesz być jak najdłużej w osobnym domku z ogrodem. Staraj się, żeby Cię tam nadal zostawili. Te wspólne domy pomieszkań, zwłaszcza przy różnolitej służbie, mogą się stać źródłem bezustannych nieprzyjemności i - zwykle się stają.
Tu - śniegi (przez trzy tygodnie z rzędu przed naszym przyjazdem - i kawał czwartego po nim) - zasypały miasto tak, ze się i do kwietnia z tych barykad nie wygrzebie. Ale zaczyna być pogoda, a wichrów żadnych - co po atakach wściekłej bory w Abacji bardzo mile działa na nerwy zszarpane ciągłym wyciem. Siedzimy w hotelu Goldene Birne, urządziwszy się jak w prywatnym mieszkaniu, a znacznie taniej niz na wszelkich pensjach. Pojadę stąd zobaczyć się z Zosią w Wiedniu, skoro mi doniesie, kiedy tam będzie.
No, musisz być cierpliwy, kochany chłopcze, i jakoś z dobrą miną przeczekać te słomiane czasy jej nieobecności. A to mnie cieszy, ze na wszystkich moich zrobiłeś miłe i serdeczne wrazenie za bytności swojej w Warszawie.
Ściskam Cię serdecznie i „Tygodnik [Ilustrowany]” nowy posyłam.
M Konopnicka
[obok daty dopisany adres:]
Graz, Goldene Birne.