Zatrzymałam się w Gnieźnie, Zosieńka, na noc, aby trochę poznać tę okolicę. Jutro zobaczę Gopło i Kruszwicę - o dwie stacje stąd lezące, i przed wieczorem wyjadę.
Nie mogłam się zdecydować do Gdańska. Te parę tygodni zgnębiły mnie porządnie; nim się we mnie dusza rozprostuje, musi trochę czasu upłynąć. Ciągle myślę o Twojej mizerności i Twoich słabych siłach. Proś Bolka, niech zrobi tak: niech zawoła Franusi i powie: Pani jeździła do d[okto]ra. D[okto]r nie kazał jej budzić się przed ósmą. Dlatego Franusia będzie wstawała o 6 bez budzenia i przygotuje śniadanie i uprzątnięcie stołowego pokoju tak, żeby jak pani wstanie, wszystko było gotowe. Bezwarunkowo od jutra wstawać bez budzenia. No i, Zosiuchna, dotrzymać słowa. Nie wstawać przed ósmą. Za to lepiej dziewczynie co dać, np. tę ulgę, żeby Twardowski wodę jej nosił. Ale od razu zapowiedzieć, ze to konieczne i nieodwołalne pod utratą służby.
Bolek to zrobić może skutecznie, a jak Ty powiesz, to się dziewczyna będzie ociągała i tak. Prawda Bolku, ze to zrobisz? Zosieńka biedaczek jest, trzeba jej trochę oszczędzić tych niepotrzebnych przy dobrym urządzeniu domowego ładu trudów. I tak musi się wyczerpywać nad siły swoje na te lekcje w domu i za domem, to przynajmniej niech śpi spokojnie tyle, ile jej koniecznie do zdrowia potrzeba. Nie mogę się otrząsnąć z smutnego wrażenia jej bladości i chudości - pamiętaj, Zosieńka, nie zepsuj tylko swoim zrywaniem się tego porządku, który takim zapowiedzeniem Bolek raz wprowadzi.
Był targ w Toruniu. Ludu moc, wszystko po polsku mówi, w kapotach ubrane, sprzedają gęsi na furkach, kapustę, ogrodowiznę - ruch duży. A co śledzi! I to nie w beczkach, tylko takie świeże prosto w szaflach. Naturalnie i pierniki na długich deskach, i miód w baryłkach, i orzechy w miodzie. Do tego mnóstwo wieńców grobowych. Byłam na śniadaniu w tej samej cukierence, potem na poczcie, potem kupiłam sobie kluczyk do zegarka i pojechałam na banhof. Wzięłam dorożkę, bo omnibus hotelowy tylko do tego małego banhofu idzie. Jechałam trzecią klasą. W Inowrocławiu przesiadanie i czekanie 18 minut. Pełno bab na stacji wracających z jarmarku czy z targu. Takie noszą czepki tiulowe i chustki na nich jak w Kaliskiem i w całych Kujawach. Pytam się tragarza: To wy tu nie zapomnieli mówić po polsku? A on: A to by było źle, żebyśmy zapomnieli, a któżby tu polską mowę trzymał, jakby my nie trzymali. Od Inowrocławia b[ardzo] porządne wagony, ale z samego Torunia trzecia klasa brudna.
Moja droga Zosieńko! Pamiętaj, ze mnie niczym tak nie uszczęśliwisz, jak lepszym wyglądaniem! Ogromnie mi smutno, gdy myślę o Tobie. Pamiętaj, Bolku, zrób to i przeprowadź raz na zawsze, żeby Zosia nie zrywała się. Co ona ma za wielkie przyjemności oprócz tego koniecznego dla jej zdrowia wypoczynku!
Całuję Was oboje serdecznie.
M.
[dopisek na górnym marginesie trzeciej strony:]
Staśka naszego, jeśli jeszcze jest, całuję z całego serca. Jankowi jeszcze raz uściśnienia.