Listy z Genewy

Do Jana Konopnickiego
Genewa, 3.10.1892
Rps BUW nr 1424

Mój drogi kochany Janku!
Na dzień przed Twoim listem otrzymałam list Lorki z zawiadomieniem, że się myślą pobrać ze Stachem w połowie listopada. Dobrze się stało, że prawie jednocześnie przyszedł list od Ciebie, że zatem mogłam okoliczności te skombinować. Napisałam do Lorki zaraz, że pragnę, aby tak bardzo się nie spieszyli, ale zaczekali do końca stycznia lub pierwszych dni lutego, gdyż wtedy i Ty zamierzasz się ożenić, że w takim razie przyjadę na obie te uroczystości, co mi może łatwiej będzie niż teraz, gdy nawet na wyjazd do Nicei, tak mi potrzebny dla kąpieli, czekać muszę, aż się cokolwiek wzmocnię — i to już od dość dawna. O takiej więc uciążliwej, całe doby trwającej drodze trudno by mi było myśleć bez jakiegoś znacznego polepszenia.
Otóż myślę, ze Lorka ten list i ten projekt uwzględni i ze ślub swój nieco opóźnią. Ażeby zaś i Tobie, drogie dziecko, ułatwić Twoje zamiary, prześlę Ci sto rubli, jak tylko odbiorę ten legat Popławskiego, o którym wprawdzie nie otrzymałam żadnego urzędowego zawiadomienia, ale który jest podobno pewny. Jaki poczciwy człowiek! Ani Lora nie mogłaby się tak prędko ze Stachem połączyć, ani ja leczyć się, ani o podróży do kraju myśleć. Być może i to jest mało, drogi Janku? Ale pragnę też i Staśka oporządzić zupełnie, bo nie musi mieć ani dość ubrania, ani bielizny i także sto rubli na to przeznaczam. Paszport wzięty przed kilku laty i nieodnawiany pochłonie także ze sto rubli, podróż tam i na powrót ze dwieście — bo zimą w tym stanie zdrowia już bym trzecią klasą jechać nie mogła. A z reszty myślę opłacić operację, jeśli nie będzie można jej uniknąć, po czym zapewne długo nie będę mogła pracować i zapracować cośkolwiek. Dla ojca też chciałabym zostawić składkę moją na rok cały, żebym nie potrzebowała wysyłać co miesiąc kilku rubli.
Takie jest położenie rzeczy obecne. Gdybyś przy pomocy owych stu rubli mógł ślub swój skombinować tak, aby był w początkach stycznia, i to byłoby dobre. Rozważ to, drogi chłopcze. I to mi jeszcze ciąży na sercu, że stryj Ignacy długi, nawet drobne, zaciąga na naprawę swego domu, a tu mu się należy paręset rubli. Może więc, jeśli obstanę, i jemu ze sto oddam. Kiedyś posłałam mu 25 r[ubli] i był bardzo kontent. No, przecież to jakoś ułoży się szczęśliwie! Tyleśmy biedy i wszelkich przeciwności wstrzymali bez żadnej pomocy, to i teraz przy jakiej takiej łatwiej będzie dobić do celu. Poczciwy człowiek ten Popławski, że pamiętał o nas.
Praca Twoja musi tam być porządnie ciężka; ale dobrze mówisz, że pracujesz tam na przyszłość swoją. Istotnie, ogromny procent Twoich trudów idzie na ten niewidzialny, ale żelazny kapitał szacunku, zaufania, dobrego imienia, który nawet materialnie rzeczy biorąc, tworzy podwalinę bytu człowieka w społeczeństwie. A cóż mówić o moralnej jego wartości! Nieprawdą jest, iż pieniądz wszystko znaczy; nie ma rzeczy tak płynnej i biernej jak pieniądz. Ale to, gdzie dojdziesz, idąc ciągle naprzód, śmiało, dzielnie — to miejsce, na którym będziesz stał bezpiecznie wśród ludzi — to jest prawie wszystkim. Jestem pewna, że choć książę o interesach mówić nie lubi, ale ma doskonale zwrócone oko na nie i na Ciebie. Stoisz tam jak pod szkłem optycznym; a ci, co patrzą na Ciebie, pamiętaj, dziecko — są ludźmi. Dobrze dojrzą, gdy są dobrzy, a także i bystrzy, ale lada opieszalec i głupiec złe, choćby małe, dostrzeże. Pilnuj więc tam swojej przyszłości tęgo; trzymaj się w pracy na wysokości nie tylko obowiązku, ale tej nadwyżki starań około dobra człowieka, którego serce chcesz sobie zjednać i uznanie.

[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
Jadwinię Twoją i jej rodziców pozdrawiam serdecznie. Muszą być wyrozumiali na pewne nieformalności towarzyskie: wszak ja nie w kraju, a znajomość z ojcem lepiej odwlec do ślubu.

[dopisek na lewym marginesie drugiej strony:]
Może Ty wiesz, jak tam Stasiek stoi i z bielizną, i garderobą? Pewno nie ma czarnego garnituru, palta itd. Napisz o tym w wolniejszej chwili.