Listy z Florencji

Do Zofii Królikowskiej
Florencja, 3.05.1902
Rps BUW nr 1425

Moja droga Zośko! Jeszcze w Warszawie zastanie Cię ten list, tak liczę. Jakże tam Twoje siły, Twoje zdrowie? A z Bolkiem co, biedakiem? Napisz mi, Zośko, obszernie o tych obu kwestiach - i donieś, na co się zanosi: na pozostawienie Bolka, czy na zabranie go do Arkadii? I ja się bardzo cieszę tą Arkadią dla Ciebie. Taki przestwór zieleni, świeżego powietrza, swobody i tej błogosławionej ciszy, której nie przerywa szwargot Żydów i turkot dorożek. To jest niemała rzecz! Nic bym nie pragnęła więcej dla siebie. Ale się tak nie składa.
A ja ogromnie jestem ciekawa, jak to dla mnie wypadnie ta willa. Czy będzie ogród, czy będzie kąpiel blisko albo łazienka w domu, czy będzie weranda? Czy pokój do pracy będzie wyosobniony, cichy, oddalony od zamętu domowego?
To wszystko - nie dziw - że mnie ogromnie zaciekawia. Ale! Pisałam Ci już, że była tu pani Anna Neumannowa z Czytelni Lwowskiej. Otóż śmieszne mi się to wydało, co mówiła do Dulębianki: „Wszak prawda, że cztery pokoiki to będzie bardzo dosyć. A może, może jeszcze spiżarenka”. No! I to nie pokoje, ale wyraźnie „cztery pokoiki”. Byłby ładny dar narodowy!...
Martwi mnie Janek swoim milczeniem. Bo myślę, że jest mu naprawdę i bardzo źle, kiedy nie pisze. Czy Ty znasz trochę jego interesa? Czy go gnębią te długi, o których pisał mi dawniej, ze je ma? Ze smutkiem myślę o tym nieraz, a zawsze jestem zdania, że pewne powierzchowne tryby życia, do których pierwszym powodem była mama Brzozowska, jak na przykład powóz i konie, ze to poderwało sytuację Janka u Radziwiłłów. Czy ona tam jeszcze ciągle tkwi, ta mama Brzozowska? Donieś mi też, droga Zośko, jak sprawa ojca o tę babę stoi? Choć i co złego, to donieś mi, bo domysły też nie są dobre. A owej nagrody Kochmanna wciąż mi jeszcze nie przysyłają. Więc posyłam Ci tylko, droga Zośko, 5 rubli na opłacenie porządku na grobie naszym i na kwiatki pożegnalne dla Tadzia, a znów 5 na wypadek, gdyby w dalszym ciągu nie przysyłali ci „Kuriera” na mój rachunek, tylko żądali opłaty. Bo to oni mają różne swoje grymasy w takiej administracji.
Żegnam Cię, moja droga Zośko, i ściskam bardzo serdecznie, i na list długi czekam. Dulębianka też uścisk załącza.
Przysłali mi powinsz[owanie] jubil[euszowe] - czytelnia akademików polskich z Karlsruhe, i jakiś ks[iądz] Rutkowski1 ze [na lewym marginesie pierwszej strony:] Słoni- ma. Także i z Kalisza. Mają tam 22 maja obchodzić jubileusz mój. Kozłowski2 poświęcił mi n[um]er swego pisma: „Pogląd na świat”. Jest ładne studium, [na prawym marginesie czwartej strony:] tylko nadto pochlebne3. Słowem, chociaż to życie idzie po grudzie... ale.

[dopisek na górnym marginesie pierwszej strony:]
Z powodu drożyzny i ścisku pątników na jubileusz papieża4 wyrzekamy się Rzymu i pewno pojedziemy w same Twoje imieniny do Rimini, o godzinę drogi od Flor[encji] do morza. Miasteczko małe, kąpiele drugorzędne, więc tańsze. Dulębianka się będzie kąpała w morzu. Zabawimy ze 6 tygodni.

[dopisek na górnym i lewym marginesie drugiej strony:]
Pisała do mnie p[ani] Gruszecka6 z Ukrainy, że mi ofiaruje jakieś wykopaliska z kurhanów tamtejszych. Jakiś kociołek żelazny, strzały - etc. No, a z Paryża do- staję szkic wielkiego obrazu: Dzieci polskie oddają hołd Ojczyźnie - z powodu Wrześni. Ten obraz sam będzie wystawiony w Salonie paryskim. Czyżyk nasz ogromnie łaskaw. W ogródku kwitną drzewa pomarańczowe. Ogromny zapach.

[dopisek na górnym marginesie trzeciej strony:]
Kupiłam sobie szarą batystową sukienczynę do tego morza i wielki szary kape- luch, ubrany szarą gazą. Będę wyglądała - jak ćma.
Ściskam Cię.

[dopisek na lewym marginesie trzeciej strony:]
Pani Neumannowa była z synkiem, który ma lat 8 i komponuje już na fortepian. Nut nie zna.

[dopisek na górnym marginesie czwartej strony:]
Protest rośnie. Szczególniej stowarzyszenia robotnicze protestują tęgo. Analfabeci proszą, żeby ich podpisywać.