< … > Myślimy - a toć nam się otworzyły wrota raju! Ale gdzie malować? Notabene okna z owych pokoi na północ zabezpieczone bardzo ładną kratą w rozety, więc tam mniej światła. Aliści pokazuje się, ze na dachu jest pracoweńka z górnym światłem, sama w sobie, i piecyk żelazny ma, i już zawieszone zasłony do regulowania światła. I to wszystko za sto lirów miesięcznie, kiedy w Zurychu za dwa pokoje ordynarnie umeblowane płaciłyśmy najpierw 70, a na 3. piętrze 90. I co za meble tutaj! Każda rzecz staroświecka, ciężka, gustowna, nad kominkami zwierciadła; szafa lustrzana, łózka wyborne, krzesła pluszem kryte, biurka, komody okuwane brązami, wszystko, co było niegdyś własnością bogatej włoskiej rodziny, która lubi się otaczać rzeczami pięknymi.
No, a ogródek? Tak jestem zachwycona ogródkiem, ze to rady sobie dać nie mogę. Jest mały, ale ogromnie zaciszny. [rysunek]
Dzieli go przez środek alejka w krzyż wysypana żwirem, a dokoła otacza mur. Pod murem gęsto zasadzone laurowe drzewa, tudzież na owych kwadratach, a resztę miejsca zajmują krzaki fiołków i róże. Są tez dwa oleandry; a ścianę i ganek oplatają pnące rośliny. Za murem naszego ogródka rozciągają się także ogrody duże pobliskich willi, tak ze żadnego sąsiedztwa nie widać. Cała miejscowość prawie zamiejska. W ogródku są dwie ławki, stoliki, stara cysterna. Pomyśl tylko! Do tego te panie same sprowadziły nam swoją znajomą służącą na przychodnią, tak ze z tym nie było kłopotu. Pocieszna Włoszka. Zrazu wszystko robiła, aby zbyć, ale uczy się po trochu porządku. Prawda! W całym mieszkaniu tyle było brudu, kurzu, pajęczyn, ze cały tydzień szorowałyśmy i czyściły wszystko. Teraz nareszcie nastał porządek.
Moja droga Zośko! Takem się rozpisała o naszym położeniu, żeby choć na chwilę oderwać Twoje myśli od trosk, które je przygniatają! Są mi one tu obecne, jak własne. Ile razy usypiam, zawsze myślę: a Zośka kładzie się spać z nieszczęściem w duszy. Ile razy się budzę, myślę: jaki tam dzień będzie miała Zośka? A niedziela - to dla mnie męka, bo ciągle sobie uprzytamniam Twoje wrazenia. Ten list pisany do Zurychu zaginął. Nic więc nie wiem o Tobie, prócz tego, co jest w ostatniej karcie. O stanie Bolka tez ogólnie tylko, ze mniej przytomny biedak. Ale to tak mało! Zbierz się, moja droga Zośko, i napisz obszerniej, aby mnie uspokoić.
Ściskam Cię najserdeczniej i czekam Twego listu.
M.K.