Listy z Drezna

Do Zofii Królikowskiej
Drezno, 26.11.1895
Rps BUW nr 1425

Zosieńko!
Czyby Ci się przydały takie rzeczy: samowarek nieduży, 2 lichtarze platerowane, takaż cukierniczka, takież parę noży i łyżeczek, majolikowe talerzyki i dwa deserowe, maszynka do kawy, puszki blaszane (dość ładne), na których napisane, do czego są: do mąki, do grochu, do ryżu, do kaszki, do cukru, do kawy - puszka kryształowa do herbaty i flakonik czerwony kryształowy do likieru? (Te dwie rzeczy stare jak świat, z domu naszego, szkoda, żeby się obcym ludziom dostały, bo jeszcze ojciec mi je dał jako pamiątkę). Majolikowa wazka do biletów?
Widzisz, gdybyś chciała, to bym przysłała to wszystko do Otłoczyna, a Bolek by odebrał. Także duży cienki obrus, co to od Jadwigi Gorcz[yckiej] kupiłam, i parę książek.
To Ci się może wszystko przydać, a tu się tylko zmarnuje. Oczywiście jest jeszcze wiele innych rzeczy, które się zmarnować muszą, bo zbyt kłopotliwe do przesłania. Gdyby Bolek uważał, że te rzeczy, które są majolikowe lub porcelanowe, ciężko przez Otłoczyn będzie przewieźć, to posłałabym tylko te inne. Rozważ to wszystko, Zosieńko, i odtelegrafuj mi (z Otłoczyna kosztuje 50 fenigów depesza) tak albo nie, bo na list czasu już nie ma, wobec terminu opuszczenia mieszkania.
W każdym względzie nie wiedzie mi się: myślałam dla taniości jechać albo do Gorycji, albo gdzie tu pobliżej nad Adriatyk, tymczasem wyczytuję dziś w anzeigerze, że takie burze nad Adriatykiem i wichry, że wczoraj z grobli pod Sankt Peter - właśnie, gdzie droga moja - zwaliła wichura 18 wagonów towarowych - więc jeszcze cięższych, i podruzgotała je. Telegrafowałam tedy do Gebethnera o większą zaliczkę, abym dalej jechać mogła. Futro stare też sobie pokryć dałam na drogę i w wielkim niepokoju te ostatnie czasy w Dreźnie spędzam.

Całuję Was najserdeczniej, Stasinka też ściskam i oczekuję Twojej depeszy. Bądźcie mi zdrowi, moi drodzy.
MK

Jeszcze jedno, Zośko: chciałabym posłać do Was paczkę złożoną z różnych rękopisów oraz z listów z lat ostatnich. Jeśli Bolek będzie mógł przewieźć to z Otłoczyna i jeśli zechcecie zachować to u siebie, to prześlę, jeśli nie, to spalę. Więc w tej depeszy, o którą dziś prosiłam, zamieśćcie drugie nań lub drugie ja. Pierwsze będzie się odnosiło do owych rzeczy, o których pisałam rano, a drugie do papierów.
Całuję Was wszystkich z całego serca.
M Konopnicka