Moja droga Zośko! Nade wszystko nic nie dźwigaj - nie podnoś, nawet krzesła. A jeśli już ma nastąpić tak fatalny obrót tej sprawy jak przypuszczasz, to zachowuj się dłuższy czas jak ranny po bitwie. Nie ruszaj się, leź pięknie na wznak, równo, i nie bij się z Ady, co najwyżej możesz go wytargać za czuprynę.
Tu ciągły deszcz. Żadnej nadziei na ładniejszą jesień. Wszystkie drobne ptaszki odleciały, a tylko 6 kogutów (cały nasz inwentarz) przychodzi zjadać ośrodki od śniadania, które Dulębianka wykrawa, bo je tylko skórki. Mamy tu zmartwienia, mamy i pociechy. Jeden z naszych pupilów, rzeźbiarz1, tak z 18 lat wieku, zupełnie się nam nie udał. Za pożyczone pieniądze kupił sobie w Zakopanem, gdzie chodzi do szkoły, kurtkę aksamitną, takież krótkie majtki, szkockie pończochy i trzewiki ze sprzączkami.
Wygląda - jak z cyrku. Dowiedziałam się tez od jego matki, ze kiedy mu kupiła długie spodnie, on je w nocy poobcinał do kolan dla elegancji, dla szyku. Przy tym zaczął palić papierosy. No i wczoraj komedia. Miał interes być w miasteczku za rzeką, ale ze w tych strojach nie chciał w wodę, więc się kazał przenieść młodszemu bratu przez rzekę. Kazałam go tedy zawołać po powrocie i wypaliłam mu kazanie, przy którym i on się popłakał, i ja także. Powiedziałam mu, ze żałuję, iż go wzięłam od bydła do szkoły, bo duszę i umysł ma w sam raz na pastucha, ale nie na artystę, ze pokazuje się, iż za duży na swoje siły moralne przeskok zrobił od krów do sztuki i ze nim wcale zajmować się dalej nie będę. Ano - solenne śluby odrzeczenia się papierosów - i nierobienia z siebie komedianta. Za to znów - był ostatniego sierpnia pożegnalny podwieczorek u nas, na którym siadło do stołu pięciu chłopców, z tych trzech w mundurach gimnazjalnych, 2 przygotowanych do szkoły wydziałowej do egzaminu i pierwsza uczennica w całym seminarium nauczycielskim we Lwowie - wszystko nasi uczniowie, i to tacy, którym wyrobiłam albo całe stypendia, albo zapomogi. Wypiło to herbatę, zjadło bochen chleba z masłem i rozdzieliwszy między siebie ćwiartkę jabłek - ruszyło do nauk.
Wielkie teraz zajęcie znów z domem ludowym. Bankowi Parcelacyjnemu poszło na dobre, ześmy jego głupi datek na ten cel (250 koron) odesłały z besztającym listem. Deklarował teraz bank 2 tysiące koron na ten dom. A my chcemy 4. Właśnie jutro będzie zebranie - czyli, jak tu mówią, „zrobi się gromadę”. Gromadę robi tzw. „motyl”. To jest kij rozszczepiony, a w nim wetknięta karta papieru, na której wypisane, gdzie i o której zebranie. Tego motyla wypuszcza od siebie inicjator „gromady” - a dalej podają go od chaty do chaty - przez całą wieś. Mamy utworzyć komitet budowy tego domu. Gdyby nie tak mało sił przy tym - rosnącym na wilgoci jak gąbka - sercu, można by tu dużo zrobić. Na przykład czybyś się spodziewała, ze w Jedliczu urządzili teatr włościański? Naturalnie byłyśmy na otwarciu. My, dziekan i wikary, poczta, doktor, nauczycielstwo męskie i żeńskie - słowem sam cymes. Sto pociech. Chłop z Męcinki ma słowo wstępne. Okropny skrzyp, ze za w uszach drze. To gramofon nastawiają na bohaterską uwerturę. Brawo. Kurtyna zaczyna się chwiać w lewo i w prawo. Słychać liczne kroki na scenie. Ciągną sznury, rusza się, ale nie idzie. Jest podniesiona o tyle, że widać buty mechaników amatorów. Nic. Gramofon daje uwerturę bis. Wszyscy prosimy Boga, żeby ruszyła się kurtyna dla ochrony uszu. Pierwszy rząd - przed samym wylotem gramofonu, to dość powiedzieć. Nareszcie kurtyna idzie w górę. Idzie - wszyscy się cieszą - oklaski. Doszła z metr może - i halt. Tedy chłop z Męcinki, któregośmy mieli przed sobą od nóg do żołądka odkrytym, a zresztą niewidzialny, wypalił słowo wstępne. Klaskaliśmy naturalnie butom z cholewami, które z kawałem kapoty były na widoku. Po czym, dla sztuczki całkiem kurtynę zdjęto i widowisko odbyło się szczęśliwie. No, widzisz Zośka, jak Ci to naopowiadałam! Bądźże mi zdrowa i odważna!
Całuję Was oboje serdecznie.
MK
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
Pisze Janek, że Jadwiga zdrowsza.
[dopisek na górnym marginesie pierwszej strony:]
Dulębianka zasyła uścisk i ukłony. Właśnie się wybiera do Lwowa na otwarcie sejmu2.