Moje drogie dzieciaki! Bardzo Wam serdecznie dziękuję za opłatek i życzenia. Ten list z Liege to od młodzieży polskiej tam studiującej zaproszenie na zjazd. Ano, trudno. Telegrafuję do nich z życzeniem pomyślnej dla narodu pracy.
U nas burza: ulewa, grzmoty i pioruny, od wczoraj wieczór i przez noc. Święta nam zeszły jak nic. Były marynowane śledzie, orzechy, jabłka i daktyle. Talerz jakichści nieprawdopodobnych pierożków nadziewanych kasztanami przysłała Gospa Regina, w odwdzięczeniu za cukierki, które jej wnuki dostały. Choinka była (i jest) tak duża, ze czub z pół metra zagięty: bo się pod sufit nie mieścił. Opisz mi, Zośko, Wasze święta.
Ściskam Was oboje serdecznie!
M. K
[dopisek na górnym marginesie:]
Obie z Dulębianką życzymy dobrego Nowego Roku.