Drogie bąki! Tak tedy zakłada Stach Pytel1 - nowe pismo. Dwutygodnik, z tytułem „Witeź”2 - niby taki zwycięzca, a w rzeczy tytuł ten poddał rysunek Wyspiańskiego - tej samej nazwy, który to rysunek będzie figurował na okładce. Zdaje się, ze oprócz b[ardzo] dobrej i gorącej woli - nie ma tymczasem nic. Ani koncesji, ani tez pieniędzy. Odradzałabym; ale kiedy upadł „Tydzień [Podlaski]”3, Stach był taki przybity i osowiały na duchu, ze strach. „Bo to był jakby mój syn”. Ha, każdy potrzebuje czymś żyć. Jakąś troską, jakimś kochaniem, jakąś nadzieją. Zawodzi jedno - chwyta się drugiego. Niech więc...
W tej chwili przyszedł Twój list, Zośko! No, będziemy radzili. Niech tylko sobie rozpomnę wszystko, rozmyślę, to zaraz napiszę więcej w tej sprawie. Tymczasem zrobię tylko tę uwagę: W Szwajcarii - cudnie, na piękność przyrody; ale niemczyzna całkiem licha. Na przykład mówią w Zurychu „ł” zamiast „l”, co czyni wymowę ich podobną do żargonu. Fatalnie to wygląda. A właśnie jeśli gdzie, to w Zurychu ślicznie, i kąpiele w jeziorze wybornie urządzone, i mieszkać łatwo i dość tanio można, a dokoła góry, lasy, spacery - coś uroczego. Może - i nawet pewno - to „ł” znika w wyższych sferach ludności; ale go się obsłuchać i do niego przywyknąć bardzo łatwo.
A i to zauważyć trzeba, ze w Szwajcarii wyłączność szwajcarskiego żywiołu ogromna. Tam dostać by miejsca - wprost nie sposób. Z drugiej zaś strony, letnie miesiące w Wiedniu - to zabicie zdrowia. Do jedynej kąpieli (w kanale Dunaju) - świat drogi. Wszędzie pył ze startego nogami granitu, jakim Wiedeń jest brukowany, pył b[ardzo] szkodliwy na gardło i płuca. Wszyscy uciekają z Wiednia w lecie. Okolica za to śliczna. Już tramwajem dojechać można do wcale ładnych kawałków lasu - drobnego co prawda. Za to znów - utarta jest w Wiedniu rzecz, iz Polacy pracują w instytucjach bankowych. Szczególnej w „Landerbanku”, czyli w Banku Krajowym dużo jest (a przynajmniej było do niedawna) Polaków. Zycie za to drogie i mieszkanie tez, chyba w dużo dalszych miejscach od środka miasta, na dawnych przedmieściach, dziś włączonych do Wiednia, można by znaleźć taniej. Żydów moc. Ludność - poza nimi - bardzo miła.
Na lato - stanowczo lepsza jest Szwajcaria, a Zurych jest najbardziej w niej europejskim miastem: choć - poza okolicą banhofu - domki niewielkie, w ogródkach własnych stojące. Ludność uczciwa, ale trochę ordynarna.
No, i odkładałam to na później, i - patrzcie - wypisałam wszystko.
No, Wesołych Świąt, drogie paryżaki! Jeśli dostanę jakiś opłatek - przyślę jeszcze4.
Teraz Was ściskam serdecznie i życzę dobrego zdrowia! Dulębianka tez życzenia najlepsze łączy.
Raz jeszcze Was ściskam.
M.K
[pod datą dopisany adres:] Willa Regina.