Listy z roku 1903

Do dzieci
Lwów, 21.12.1903
Rps BUW nr 1424

Moi drodzy!
Napisałabym do Was dwuarkuszowy list o różnych lwowskich stosunkach, które przybywającemu tu świeżo człowiekowi kością w gardle stanąć muszą, gdyby nie to, że wolę do Was mówić o Was, niż o sobie. Tyle tylko nadmienię, że te różne polityczne partie, jakie tu się zażerają między sobą, czynią życie wprost niemożliwym temu, kto poza nimi stać chce. A tak ciągną człowieka, każda w swoją stronę, że jeżeli tylko poły Ci oberwą, to jeszcze dobrze. Bardzo bym też rada usunąć się z tego terenu walki nieustannej i pewno to uczynię, jak tylko będę miała trochę pieniędzy na podróż.
Tymczasem pracuję darmo już od 3 miesięcy na tutejsze cele dobroczynne, partyjne i ogólne. Ogólnych zresztą prawie że nie ma, tak życie rozpadło się tu na stronnictwa. Wymagań - pomimo pracy tej - nie zaspokoiłam. Obrażona jest czytelnia krakowska, że nie pojechałam tam z odczytem, obrażeni studenci w Czerniowcach (na Bukowinie), że nie pojechałam tam z odczytem. Obrażony jest zarząd uniwersytetów ludowych, że nie pojechałam do nich z odczytem. Temu ostatniemu odpisałam tak: ponieważ odczyty zawodzą zazwyczaj pod względem materialnym, jak świeżym tego przykładem jest 12 odczytów urządzonych przez p[anią] Bujwidową w Krakowie, o których w sprawozdaniu czytam, że przyniosły czystego dochodu 80 koron, i to dzięki temu jedynie, że jedna z prelegentek (Dulębianka) nie chciała przyjąć zwrotu kosztów podróży i pobytu w Krakowie (przeszło 100 koron), przeto - posyłam na uniwersytet ludowy koron 80, sądząc, że się tym lepiej niż odczytem instytucji tej przysłużę. Było mi to jak spod serca wyjęte; ale gdybym musiała pisać odczyt i jeszcze z nim jechać do Krakowa, straciłabym znacznie więcej. Tu bowiem wszelka dobroczynność kosztuje inicjatorów markę na list. A rzeczywiste koszta ponosić muszą literaci, żyjący z pracy.
No i patrzcie! Nie chciałam o sobie mówić, a tyle aż napisałam. Nie, nie, drogie dzieci! Już ja w Galicji zimy drugi raz spędzać nie będę chyba! Tu się jest na wysługi. W dodatku nie jestem bardzo zdrowa. Weszło mi < ... >