Listy z roku 1902

Do Stanisława Konopnickiego
Wiedeń, 15.10.1902
Rps BUW nr 1424

Mój najmilszy Staśku!
Dowiaduję się z listu Zosi, że nie jedziesz do Krakowa na 19. Dlaczego, Staśku? A toć byśmy się powinni znaleźć wszyscy - w dniu takim - razem! Nieprawdaż? Domyślam się, że chcesz zmniejszyć koszta tej wyprawy. Ale, mój chłopcze drogi, jeżeli już się wydaje tyle, to jeszcze i to się wyda. Jakże obliczasz te swoje koszta? Ja myślę, że jakie sto rubli, rachując rzeczy do ubrania. Więc, dziecko drogie, pożycz te sto rubli na pół roku, a ja je zwrócę z procentem. Najmilej byłoby mi, gdybym mogła posłać Ci je zaraz, ale nie mogę. Te przygotowania pochłonęły wszystkie źródła zaliczek, z jakich korzystać mogłam, i już teraz - w obecnej chwili nic więcej nie wycisnę nigdzie. Ale za kilka miesięcy, jak to odpracuję, znów dostanę zaliczenia. Czas krótki na przygotowanie się Twoje - to prawda. Ale choćbyś nie miał z bardziej eleganckiego ubrania, to w Krakowie dostaniesz gotowych rzeczy. Garnitur frakowy pewno, palto, jakiś żakiet czarny - buty lakierki - kapelusz - rękawiczki.
Mój Staśku, pomyśl o tym, co Ci piszę! Jeślim się zdecydowała widzieć Lorkę, która mi tak serce zraniła w sam ten rok i prawie w sam przeddzień jubileuszu, to przecież rozumiesz, jak byłoby mi przykro nie widzieć Ciebie, coś był zawsze dobrym dzieckiem - począwszy od tej - pamiętasz - pierwszej pensji od Majewskiego - którąś to mi przyniósł, biedaku!
Ściskam Cię najserdeczniej, mój drogi Staśku, i mam nadzieję, że - do widzenia! Ja pewno dopiero w sobotę przyjadę do Krakowa. Podobno ma być powitanie zaraz na banhofie. Ej, chybaż tam zobaczę gromadkę moją całą!

M.K.