Moja droga Zośko! Przez miesiąc cały, bo od 20 grudnia, nie miałam od Ciebie wiadomości. Wiesz, że to jednak jest bardzo z Twojej strony obojętnie, że na tyle moich listów, jakie wysyłam do Ciebie, pozwalasz mi się przez miesiąc cały niepokoić brakiem wszelkiej odpowiedzi na nie. Jeżeli jest wspólnym naszym interesem myśleć o doli nieszczęśliwej Bolka, to wspólnie też musimy wiedzieć, co się tam z nim dzieje. I nie wiem zgoła, jak Ty to możesz przenieść, gdy odbierasz list mój i czytasz w nim, ze się niepokoję o Twoje zdrowie, że chcę wiedzieć o wszystkim, co Ciebie dotyczy, jak Ty możesz spokojnie list taki położyć i nie odpisać na niego?
Rozumiem, że Cię pochłania bardzo to nienormalne życie, jakie z powodu ciągłych wyjazdów musisz pędzić; ale i Ty zrozumiej, że z dala będąc, upragnę każdego słowa wiadomości od Ciebie. Nie żądam długich listów; napisz co tydzień kartę otwartą, donoszącą mi o swoim zdrowiu i o stanie Bolka w krótkich wyrazach choćby, a to mnie uspokoi. To będzie także znakiem Twego serca dla mnie.
Bardzo, bardzo mi smutno, że się tak muszę dobijać o to, co powinno przychodzić samo przez się.
Moja Zośko, wiem, jaka jest gorycz w opisywaniu trosk swoich; ale i to wiem, że te troski, o których się nie mówi, nie są lżejszymi przez to.
Ściskam Cię serdecznie i posyłam Ci wiersz poetki włoskiej, p[ani] Jadwigi Salvi z Werony. Przysłała mi go tu, a ja pomieściłam oryginał w pismach włoskich, a przekład w galicyjskich.
Bądź mi zdrowa.
M K
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
Dulębianka ściska Cię serdecznie. Zajęta rysowaniem mojego portretu dla „Tygodnika”.
[dopisek na górnym marginesie czwartej strony:]
W miastach włoskich tworzą się komitety „Pro Polonia” dla popierania sprawy protestu.
MK
[pod datą dopisany adres:]
Lungo il Mugnone 23.