< ... > Możesz sobie wyobrazić nasze zżycie. Poczciwy Jeż przylatywał, mimo swoje stare nogi, co dzień dowiadywać się, co się z nami dzieje. Mówił nam tez, ze w Szwajcarii cudzoziemiec nigdy nie będzie miał przyznanej sobie racji, o czym on, 26 lat mieszkając w tym kraju, miał czas się przekonać. Więc dopiero w ten dzień, kiedy naznaczona była sprawa, 11 listopada, wyniosłyśmy się do hotelu, aby po sprawie nie wracać już do domu. Kufry nasze poszły na skład, a my ostatnie dnie przebyłyśmy, jak te ptaki na gałęzi. Bo istotnie: jeśli napaść dokonana bez świadków zostaje bezkarną, któż im, rozjątrzonym sprawą, mógł zabronić, żeby nas napadli, kiedy w domu nie było nikogo prócz nich? Byłyśmy tak zgnębione, znękane, zastraszone, zirytowane, a ja tak w dodatku zdenerwowana i wprost z tego chora (bo po tych awanturach miałam parę razy ataki sercowe), ze przyjechawszy tutaj powiedziałyśmy sobie: żyć choćby chlebem i kartoflami, a mieszkać same u siebie. No i tak się stało. Pensje wszelkie omijałyśmy z daleka, a ze poza tym nie ma tu pokoi meblowanych pojedynczych, tylko małe mieszkanka całkowite, więc właśnie takie mieszkanko mamy. Mamy je wszakże dużo większe niż nam trzeba, bo małego nie było; ale żeśmy małego żądały, więc ta pani, która jest właścicielką (jakaś margrabina Lamponione) zniżyła cenę tak, ze płacimy tu tylko o 10 lirów drożej niż w Zurychu 2 pokoje. A różnica jest jeszcze mniejsza, gdyż liry niżej stoją niż franki szwajcarskie.
Mamy tedy: na północ dwa pokoje, każdy z jednym dużym oknem, wychodzącym na góry apenińskie, podgórza raczej, i na Fiesole. [rysunek]
Pokoje te rozdziela sień, przez którą się wchodzi i korytarz, na południe zaś trzy pokoje: salka, mój pokój do pracy i jeszcze mały pokoik. Te dwa na północ są sypialne. Przy moim garderoba. Z sali drzwi szklane i ganeczek na ogródek. Tak nacieszywszy się widokiem tego obszaru - choć to obszar niewielki razem, bo wszystko małe - stanęłam jak wryta: a gdzie tu co ugotować? A otóż co się okazuje: otwiera nam owa Marchesa drzwi z korytarza na schody jeszcze niżej, do sklepionych suteryn, i tam kuchnia, pokój kredensowy, sala jadalna, pokój dla sługi i mnóstwo spiżarek i zakamarków. Zdumiałam! W kuchni trzy stoły marmurowe, rondle, garnki etc. W sali jadalnej bufet z szafkami. W kredensie talerze, wazy, półmiski, filiżanki, szklanki. Wszystko: marmurowe blaty, wisząca lampa, półki, dywan, wielki stół. < … >