Kochany Stasieńku!
Najserdeczniej Cię całuję, drogie dziecko! Niechże Ci tam jak najlepiej praca idzie i zdrowie służy, w tym rozpoczynającym się roku! Niechże Ci się wszystko dobrze i po myśli wiedzie! A jakże Ty? Nie myślisz to wcale pokochać jakiej poczciwej dziewczyniny i ożenić się? Toć czas by o tym myśleć. Licha warte takie życie, i póty dobre tylko, póki jesteś na opiece Zośki i nie czujesz samotności, chłodu i niewygody. Ale gdybyś oddalił się od nich, od Bolków, toby Ci bardzo ciężko tak samemu było, wierzaj mi, drogi chłopcze! Nie namawiam Cię, bo te rzeczy z serca przede wszystkim iść powinny, jeśli mają szczęście przynieść; ale i nad tą stroną życia zastanów się od czasu do czasu i z uwagi jej nie wypuszczaj!
To morze, nad którym tu mieszkam, daje mi wiele chwil posępnych i smutnych. Jest często burzliwe, a zawsze szumi, skarży się, jęczy i mało w nim pogody. Ta część Adriatyku do Austrii należy, podobnie jak tam okołu Triestu, i nazywa się „Quarnero”, a ma od wieków ustaloną złą sławę jako b[ardzo] niebezpieczne i złe miejsce dla żeglarzy. Jeszcze Dante pisze o tym Quarnero, porównywając jego podwodne rafy i burze do piekielnych okręgów, przez które przechodzi. Ten brzeg, gdzie Abacja, jeszcze cichszy trochę, ale inne, dalsze części, wprost dzikie. Z balkonu mego widzę wieczorem leżące naprzeciwko Fiume, latarnię morską w porcie i inne światła. Dalej na prawo wyspę Veglia jak żółw leżącą płasko na morzu; dalej Cherso wyspę, jak czub góry jakiej zaśnieżony, dziki; tam, na tej wyspie jest jezioro w górach, podobne do naszego Morskiego Oka w Tatrach, zawsze zawalone śniegiem u brzegów. Dalej jeszcze jest Lussin-Piccolo i Lussin-Grande, dwie wyspy także, z których pierwsza ma pobrzeże zwrócone łagodnie na południe, tak że tam cieplej niż w Abacji. Właściwie tam właśnie kazał mi doktor jechać; ale teraz czas burzliwy i żegluga bardzo trudna i niebezpieczna, a jednak okrętem trzeba cztery godziny płynąć, przy tak strasznym kolebaniu, że się prawie maszty na wodzie kładą, co sama widzieć mogę z brzegu. Więc boję się jechać - i tu lepszego czasu oczekuję.
Byłam za to w Fiume; płynie się tam statkiem parowym, godzina w tę i w tę stronę. W porcie jak w lesie, tyle okrętów, masztów, dogi - do składania towarów - ogromne tamy, silnie zbudowane. Wywożą stamtąd likiery, arak, koniak i drzewo budulcowe. Miasto na wybrzeżu nowe dosyć, z charakterem węgierskim (napisy, szyldy, ludność), a w górę stare, zupełnie włosko-kroackie i dość brudne. Najciekawsze hale targowe na ryby. Straszna moc tego! Od najpotworniejszych począwszy. Raki różowobiałe, podobno wyborne w smaku, są osobliwością Quarnera, do którego że wiele źródeł słodkich z gór spływa, więc te raki na takich ujściach żyją. Dużo też Turków i Murzynów ma sklepy w Fiume.
Tu w Abacji tym bardziej jeszcze czas jakiś pobyć mogę, że jeszcze się sezon nie zaczął, więc taniej jest. Ale i tak bardzo drogo. Przenoszę się teraz do tańszego pokoiku, do willi „Drazica”, bo ten zbyt drogi, a przy tym niespokojne sąsiedztwo mam - jakieś moskiewki zajmujące pół piętra, i to ze służbą, z psami, więc ciągle hałasy. Poznałam tu panią Różańską z Podola, i brata Justyny Machwicówny fortepianistki , który tu sparaliżowany przez pół z córką dorosłą bawi. Powiadają, że dawniej była tu wielka taniość i wtedy kupili tu oni kawał winnicy, grunt doskonały, z góry ku morzu schodzący, za który po 8 latach dają im 10 razy więcej, niż zapłacili. Zresztą bardzo mi smutno czas schodzi i bardzo jednostajnie. Jest dróżka wąska nad morzem w prawo do Lovrano, mieściny nędznej, a w lewo do Voloski, też takiej samej, i ciągle się po tej dróżce tylko kręcić trzeba. Teraz jest tu pora deszczowa, ciągle chmurno, choć przestanie padać, ale tak, że ja w pokoju nie palę. Naokoło na górach śnieg widać. Po ogrodach tu kwitną róże i fiołki.
Bądź mi zdrów, drogi mój Staśku, i zdrów, i dobry, i zadowolony! Całuję Cię najserdeczniej.
M.
[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
A ten Twój biedak hr[abia] Jezierski z Garbowa umarł, jak czytałam w dzienniku.
[dopisek na górnych marginesach pierwszej i czwartej strony:]
Tu ludzie głównie po kroacku mówią. Na starym kościele z XII wieku, który należał do opactwa benedyktynów, z którego powstała Abacja, jest napis nad ołtarzem „Sw. Jakove moli za nami” . Bardzo to przecież podobne do polskiego i ja ich tu dobrze rozumiem.
[dopisek na górnym marginesie drugiej strony:]
Ogromnie tu bogaci są przewoźnicy, co za wożenie łódką biorą na godzinę guldena. Mają domy - wille i gotówką po kilkadziesiąt tysięcy, a rękę wyciągają po napiwek, jak żebracy.