Listy z roku 1893

Do Zofii Królikowskiej
Wiedeń, 28.12.1893
Rps BUW nr 1425

Moja droga Zośko,
Twoje zdrowie zupełnie tyleż mnie obchodzi, co i Lory zdrowie. Wcale więc pochwalać tego nie mogę, że oszczędzając dla niej, sama się na szwank narażasz. Więc to nie żadna bezpodstawna wymówka, tylko bardzo słuszne przypomnienie, że tyleż powinnaś przynajmniej dbać o siebie, co o Lorę. Tak, droga Zośko! Dlatego też bardzo dobrze zrobił Bolek, że Cię nie słuchał i służącą zatrzymał.
Co do kart otwartych, to szczerze Ci powiem, iż ani przypuszczam takiej nieuczciwości, żeby kto cudze listy, w jakiej bądź one formie przychodzą, czytał. Robią to co najwyżej żandarmy albo szpiegi na których co zależeć komu może?
Dwa lub trzy dni tylko jeszcze jestem w Wiedniu, mianowicie czekam, żeby mi choć trochę grosza nadeszło. Jadę do Gorycji, gdzie klimat lepszy, a to z porady d[okto]ra Drasche, specjalisty tutejszego (jak Dunin w Warszawie). Okazało się, że mam katar w wierzchołku lewego płuca „verdachttch” podejrzany, jak mi to określił d[okto]r Drasche. Istotnie, kaszel coraz się wzmaga; nie pomogła mi woda gleichenberska nic wcale. A że tu w Wiedniu fatalne powietrze, więc jeszcze i zewnętrzne warunki są złe, nie tylko wewnętrzne. Gdyby nie to, że Drasche nagli, czekałabym, aż trochę pieniędzy zbiorę, a tak wyjadę bardzo ryzykownie . Jakoś nie robi to [na] mnie wrażenia, ten katar. Trochę wcześniej, trochę później wszystko jedno chciałabym tylko to i owo dokończyć.
Bądźcie mi zdrowi, kochana Zośko i Bolku. Dziękuję Wam za dobre życzenia i całuję serdecznie.
M.K.

[dopisek na górnym marginesie pierwszej strony:]
Pisz, Zośko: Gorz Autriche poste restante M.K.

[dopisek na lewym marginesie pierwszej strony:]
Staśka uściskajcie ode mnie, jeśli go zobaczycie.